Menu

Z głową w... chmurkach

Listy, książki, filmy, przemyślenia... a wszystko przy dobrej herbacie i blasku świec...

O czytelnictwie w Polsce słów kilka

pochmurnaaa

Czytanie, już we wczesnych latach dzieciństwa wpoiła mi mama. To ona jeszcze  w życiu płodowym (podobno) czytała mi Chatkę Puchatka, a kiedy przyszłam na świat, codziennie przez około 7 lat, dopóki nie zaczęłam podejmować samodzielnych prób czytania, siadała ze mną w dużym fotelu obok okna i w świetle starej lampy czytała mi bajki, opowiadania, baśnie, legendy – co tylko wpadło jej w ręce. Najlepiej jednak zapamiętałam ballady ze zbioru dla dzieci Wiery Badalskiej. Moja ulubiona O królewnie, która na wszystko kręciła nosem zaczynała się tak:

Przed wielu laty w zamku bogatym, u boku taty i mamy, żyła królewna - śliczna jak kwiatek, zaraz ją bliżej poznamy. Nie jest to pewne, czy tę królewnę wy polubicie, czy nie. Lecz dookoła w zamkach i siołach, mówiono o niej źle. A mianowicie chodziły słuchy, że dziwna z niej osoba, że bez pamięci nosem wciąż kręci, że nic jej się nie podoba.

IMGP7004

Wraz z pójściem do szkoły i szczegółowym zaznajomieniem się z alfabetem zaczęłam już swoją indywidualną przygodę z czytelnictwem. Z początku było dość upiornie, ponieważ dumna z posiadania nowej umiejętności jaką było płynne i wyraźne czytanie, czytałam wszystko, co znalazło się w zasięgu mojego wzroku. Tak więc odczytywałam na głos każdą reklamę, nazwę instytucji, czy sklepu oraz wulgarne napisy na murach, ku wątpliwej uciesze moich rodziców i współpasażerów środków komunikacji miejskiej, którymi się wtedy poruszaliśmy. Gdy podrosłam, na szczęście przestałam odczytywać graffiti z budynków i zaczęłam sięgać po pozycje dla dzieci i młodzieży zaczynając od (rzecz jasna) Harrego Pottera poprzez Mikołajka, sagę Zmierzch, nie kończąc wcale na Igrzyskach Śmierci. To zamiłowanie do literatury pozostało mi do dzisiaj, choć nie czytam już wszystkiego i wszędzie, raczej wybieram tylko to co mnie interesuje, nie przejmując się wcale tym, że powieść Małe życie japońsko – amerykańskiej pisarki o imieniu i nazwisku trudnym do wymówienia, była pierwszą, przy której zasnęłam, mimo że zachwyca się nią pół świata i w zawrotnym tempie zdobyła pierwsze miejsce na liście światowych bestsellerów. Szkoda jednak, że ta chęć do sięgania po książkę zawsze i wszędzie jest tak obca większości Polaków.                                                                                                                       

Na studia polonistyczne poszłam po części dlatego, że lubię książki, jednak to nie był główny powód, bo jak wiadomo książki można lubić i na medycynie. Wybrałam te studia,    bo chciałam być nauczycielką i przygotowując się do tej pracy często zadawałam sobie pytanie co zrobić, żeby uczniowie pokochali czytanie tak jak ja. Okazało się to zadaniem praktycznie niewykonalnym, ale zanim wyjaśnię dlaczego, warto przyjrzeć się statystykom.Biblioteka Narodowa cyklicznie od 1992 roku prowadzi badania czytelnictwa wśród Polaków. Badaną grupą jest zwykle około 3000 osób w wieku od 15 lat. Statystyki są druzgocące. Wynika z nich, że aż 57% badanych ostatnią książkę przeczytało w szkole lub podczas studiów, a aż 18% nigdy nie sięgnęło po książkę.


16808354_1346379165428677_1618236929_n

Czytanie według mnie wynosi się z domu lub środowiska, w którym się przebywa. Jeżeli rodzice, rodzina lub opiekunowie nie będą z nami czytać, nie będą zachęcać nas do czytania, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w przyszłości nie sięgniemy po książkę nigdy. Z badań BN wynika, że czytający spotykają przede wszystkim osoby, które również czytają. Natomiast dziewięcioro z dziesięciorga badanych, których najbliżsi nie czytają, również nie sięga po książkę. Z czego to wynika? Zapewne działa to jak reakcja łańcuchowa. Jeśli rodzice nie czytają to dzieci też nie czytają i ich dzieci również i tak dalej, i tak dalej. Oczywiście nie jest to żadna reguła, często dzieci same sięgają po lekturę w wyniku impulsu, zaciekawienia, ładnej okładki, czy obrazków i w ten sposób zaczyna się ich przygoda z książką, nie potrzebują wówczas dodatkowych bodźców ze strony rodziny.            

Instytucją, która w bardzo dużym stopniu kształtuje nawyki czytelnicze Polaków jest szkoła. To tam większość z nas ma pierwszą styczność ze słowem pisanym. W ostatnich latach obserwuje się dramatyczny wzrost liczby uczniów z dysleksją, zaburzeniami koncentracji oraz problemami w czytaniu. Siedmioletnie dzieci przychodzące do szkoły często nie znają jeszcze dobrze alfabetu, nie są w stanie odczytać płynnie bez literowania, czy sylabizowania pojedynczych słów, a co dopiero zdań, czy dłuższych wypowiedzi. Mimo tak ogromnej skali tego problemu, w szkole zwykle nie ma czasu, funduszy, a coraz częściej i chęci ze strony nauczycieli i pedagogów, by go rozwiązać. Oczywistym jest, że dzieci, które już w najmłodszych klasach mają problemy z czytaniem, co niestety często wiąże się ze słabymi stopniami i ośmieszeniem ze strony rówieśników, z własnej woli, ani nawet za namową nie sięgną po książkę. Innym problemem jest podejście szkoły do czytelnictwa. Od przeszło 30 lat mamy w polskiej szkole kanon lektur, który jest co parę lat modyfikowany przez kolejne mniej lub bardziej udane reformy edukacji, jednak właściwie zmiany te są niewielkie. Nie chcę tutaj podważać wartości pewnych dzieł literatury polskiej, ani rozwodzić się nad tym, co powinno zostać, a czego powinniśmy się pozbyć z listy lektur, jednak głos  w tej sprawie ostatecznie powinien mieć nauczyciel. To on najlepiej zna swoich uczniów, ich zainteresowania i wie na lekturę jakich pozycji są gotowi, nie tylko pod względem technicznych, ale także merytorycznym i emocjonalnym. Dla przykładu aktualnie, jak również zgodnie z nową podstawa programową, obowiązującą lekturą w klasie piątej szkoły podstawowej jest W pustyni i w puszczy Henryka Sienkiewicza. Kiedy ja byłam zmuszona przebrnąć (świadomie piszę przebrnąć, bo nie było to przyjemne doświadczenie) przez tę lekturę pamiętam, ile trudności sprawiło mi zrozumienie niektórych fragmentów. Po prostu   na mój umysł jedenastolatki była to zbyt trudna, a co za tym idzie nudna książka. Od nauczycieli uczących obecnie w szkole podstawowej wiem, że bariera językowa w tej lekturze jest tak ogromna, że dzisiejszy piątoklasista nie jest w stanie zrozumieć praktycznie nic, bez tłumaczenie właściwie każdego słowa. Pociąga to za sobą fakt, że nauczyciele nie mając narzędzi, ani pomysłów zmuszają uczniów do czytania lektur pod groźbą oceny niedostatecznej i w żaden sposób nie zachęcają do sięgnięcia po inną książkę, co jest już bardzo prostą drogą, by zniechęcić ich do tego na zawsze. Wnioski nasuwają się same. Szkołą często staje się miejscem, które wbrew swoim statutowym założeniom, często obrzydza nam czytanie bezpowrotnie.

16831273_1346379228762004_1035741992_n

Trzecim niejako powodem niskiego odsetku czytelnictwa wśród Polaków jest wszechobecna technologia, media społecznościowe i kultura popularna. W dobie komputerów, Internetu, cyfryzacji zwłaszcza młodzi ludzie są z każdej strony bombardowani przez kolorowe ekrany, muzykę, interaktywne aplikacje, które odwracają ich uwagę od  nudnej (!) , pospolitej i mało efektownej książki. Na szczęście coraz częściej możemy znaleźć książki interaktywne, dostosowane do oczekiwań i wymagań współczesnego, pragnącego rozrywki pobudzającej wszystkie zmysły człowieka. W ofercie wielu wydawnictw są pozycje, zwłaszcza dla dzieci, których postacie można ożywić przy pomocy smartfona. Wiele tytułów ma swoje strony internetowe, gdzie czytelnik znajdzie dodatkowe informacje, niepublikowane fragmenty, gry, plakaty i wiele innych. Każdy znajdzie coś dla siebie, pod warunkiem, że wiem gdzie szukać i w ogóle zdaje sobie sprawę z istnienia czegoś takiego.

Nie można jednak generalizować i z góry orzekać, że w Polsce praktycznie nikt nie czyta książek, bo to nieprawda. Mnóstwo ludzi w Polsce czyta, wielu z nich jest właściwie molami książkowymi, które nie mogą wręcz oderwać się od lektury i „pożerają” kolejne pozycje z zawrotną prędkością. Nieważne więc jak czytamy, ważne, że czytamy w ogóle. Książkę papierową, czy e-book, na komputerze, tablecie czy czytniku. Warto czytać i warto zachęcać innych, by robili to samo. Warto zachęcać dzieci i młodzież do sięgania po książkę w wolnym czasie, a misję tę powinniśmy wykonać my dorośli, bo to z nas młodzi biorą przykład  - nie możemy ich zawieść.

16833014_1346377085428885_703184458_o

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Kocia Ania] *.4web.pl

    Chmurko kochana!
    Niesamowicie przyjemnie czyta się Twoje posty. Cudownie, że są ludzie w wieku, powiedzmy, podobnym do mojego, którzy popularyzują czytelnictwo. Sama marzę o tym żeby moja córcia, przebywająca jeszcze w brzuchu, kochała czytanie tak jak ja.
    Kradnę link do posta i udostępniam na swoim profilu na facebooku - takie wpisy powinny mieć wieeelu czytelników :)

  • pochmurnaaa

    Aniu, dodałaś pierwszy komentarz na blogu! Chyba otworzę dziś szampana :)
    Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa. Mam nadzieję, że będziesz zaglądała do mnie częściej. Popukaj ode mnie w brzuszek do przyszłej czytelniczki :)
    Pozdrawiam!

© Z głową w... chmurkach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci