Menu

Z głową w... chmurkach

Listy, książki, filmy, przemyślenia... a wszystko przy dobrej herbacie i blasku świec...

Poczta marzec 2017

pochmurnaaa

Marzec okazał się dla mnie miesiącem bardzo intensywnej pracy. Nie tylko na uczelni, ale także pod względem różnych innych zobowiązań, które na siebie wzięłam. Trochę tego jest, bo jednym z moich noworocznych postanowień było żyć bardziej kreatywnie. Stąd pomysł na bloga, który w mojej głowie kiełkował już od bardzo, bardzo dawna, ale także decyzja o pisaniu listów.

To już drugi miesiąc mojej korespondencyjnej przygody. W związku z tym, mam już pierwsze przemyślenia i wnioski dotyczące nowej pasji. Większość z nich jest raczej pozytywna, ale niestety, mam też wrażenia negatywne.

Przede wszystkim utwierdziłam się w przekonaniu, że podjęłam jedną z lepszych decyzji w moim życiu. Należę do osób, które często wykazują tzw. słomiany zapał. Biorę się za coś, ale szybko okazuje się, że ogrom pracy mnie przerasta, zwyczajnie mi się nie chce lub nudzę się i kończę daną rzecz równie szybko, jak ją zaczęłam. Obawiałam się, że w tym przypadku będzie podobnie, choć wiedziałam, że jeśli zawiodę, to nie tylko siebie, ale też gro osób, z którymi koresponduję. Nie zawiodłam jednak i moja przygoda rozkręciła się na dobre. Teraz już wiem, że decyzja o listach była trafiona w punkt. Dzięki pisaniu stałam się bardziej obowiązkowa, bo zależy mi, żeby odpisać szybko, sprawnie, by osoba, do której piszę otrzymała mój list nie za miesiąc, a najdalej za tydzień. Jestem też bardziej twórcza, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. Listy, które dostaję są piękne. Ozdobione, udekorowane, a w środku też nie brakuje fantastycznych upominków, rysunków i innych małych cudeniek. Nie mogę pozostać w tyle, dlatego sama zaczęłam tworzyć małe upominki dla dziewczyn. Zwykle są to jakieś małe rysunki, czy okolicznościowe kartki wykonane samodzielnie. Cały czas ćwiczę też pisanie i swoje umiejętności pisarskie, a co za tym idzie wyrabiam sobie swój własny, niepowtarzalny styl. W końcu, i z tego cieszę się najbardziej, porzuciłam długopis na rzecz pióra i uczę się pięknie kaligrafować. Ponadto, dzięki wspaniałej przyjaciółce z listów – Agnieszce, zainteresowałam się kaligrafią nowoczesną i moim wyzwaniem na najbliższe miesiące jest nauczenie się handletteringu. Myślę, że niebawem pojawi się o tym jakiś wpis, ale na razie jest to w mojej strefie marzeń, zobaczymy jak się sprawa rozwinie.

17758040_1391388214261105_364008372_n

17690452_1391388104261116_1501831882_n

17757818_1391388100927783_674420190_n

W marcu otrzymałam aż 12 listów i wysłałam prawie tyle samo. Te listy były już trochę inne od tych lutowych. Teraz już „rozmawiamy” o wszystkim. O tym co lubimy, co czytamy, co oglądamy, jak wygląda nasze życie codzienne. Często piszemy o tym, co nam się przytrafiło, o przeszłości. O tym, co nas gnębi, martwi lub przeciwnie – cieszy i bawi. Marcowe listy są też inne pod względem emocjonalnym. Widać, że z niektórymi dziewczynami kiełkuje wspaniała przyjaźń. Powoli zaczynamy być bardziej swobodne i coraz bardziej się otwieramy. Właśnie na tym zależało mi najbardziej, żeby móc napisać o wszystkim. Czasem łatwiej jest o czymś napisać obcej osobie, niż powiedzieć najbliższemu przyjacielowi. To całkiem dziwne uczucie przyjaźnić się z kimś, kogo się na oczy nie widziało. Ale w tym tkwi właśnie cały urok pisania. Znacie się tylko na tyle, na ile oboje dacie się poznać…

W tym miesiącu listy były bardzo wiosenne. Znalazło się w nich wiele pysznych herbatek, pięknych zdjęć, naklejek i upominków, które kojarzą się z wiosną. Ten szczególny czas, kiedy wszystko kwitnie i budzi się do życia odcisnął się w listach bardzo wyraźnie. Nastrój radosnego oczekiwania na pierwsze promienie słońca widać było w słowach, piśmie i na papeteriach. Tematy do rozmów były najróżniejsze. Od spraw szkolnych po pracę, dom, zakupy, psa, dzieci, zainteresowania, hobby i wolny czas. Marcowe listy przyniosły też wiele pomysłów i inspiracji, które na pewno wykorzystam w najbliższym czasie. Dzięki jednej z moich korespondentek zmieniłam nawet temat pracy licencjackiej na taki, który bardziej mi odpowiada. Jak już wcześniej wspomniałam, dowiedziałam się o handletteringu i kaligrafii nowoczesnej, a także zostałam dosłownie zarażona pasją do rękodzieła. Mam też sporo propozycji książkowych i filmowych do nadrobienia w najbliższym wolnym czasie. Wiem, że z dziewczynami mogę rozmawiać o wszystkim i co najważniejsze, mogę ufać im w stu procentach. To, co w liście napisane, w liście pozostanie.

17760350_1391388274261099_133021540_n

17792406_1391388557594404_1231379736_n

17793195_1391388320927761_624573615_n

W marcu też przyłączyłam się do wymiany listów „open when”. Na razie wysłałam dziesięć listów do jednej osoby, swojej paczki jeszcze nie otrzymałam. Powstał o tym osobny artykuł. Mogę tylko powiedzieć, że kosztowało mnie to sporo pracy, wysiłku i pomysłowości, ale chyba się opłacało. Chętnie napisałabym coś więcej na ten temat, ale wiem, że Natalia, do której poszły open when czyta bloga, więc nie mogę zdradzać szczegółów. Gdy tylko dostanę swoje i otworzę pierwszą kopertę na pewno podzielę się z wami tym, co tam znajdę.

17690826_1391388427594417_1768478923_n

Niestety jest też druga strona medalu. Spodziewałam się, że kilka znajomości może nie wypalić. Nie spodziewałam się jednak, że aż tak dużo. Naiwnie wysłałam kilka listów jako pierwsza wierząc, że otrzymam odpowiedź. Jednak kilka osób pomimo otrzymania moich listów postanowiło mnie olać i nie odpisywać. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że osoby te nie raczyły mnie o tym w żaden sposób poinformować. Gdy odważyłam się wystosować zapytanie o dalsze losy naszej korespondencji zostałam ZABLOKOWANA  przez te osoby na Facebooku… Cóż mogę więcej powiedzieć? Niby dobrze, że skończyło się to teraz, a nie urwało nagle. Z drugiej strony wolałabym jednak dobrze poznać daną osobę i dopiero zdecydować, czy chcę z nią dalej pisać, czy nie. W każdym razie to bardzo mnie zirytowało. Nie mogę jednak pozwolić, by odebrało mi przyjemność z pisania listów. Tak więc, nieszczerym chochlikom mówimy papa.

W zeszłym tygodniu moja skrzynka świeciła pustkami, znalazłam w niej tylko jeden list od Mai, która sama zrobiła piękną, fantastyczną, pomysłową kopertę. Naprawdę jestem pod wrażeniem i już nie mogę się doczekać kolejnego jej dzieła.

17792403_1391388284261098_1897354715_n

17792516_1391388197594440_1845765458_n

17760352_1391388290927764_1159837965_n

Do zobaczenia za miesiąc w kwietniowym pocztowym raporcie.

© Z głową w... chmurkach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci