Menu

Z głową w... chmurkach

Listy, książki, filmy, przemyślenia... a wszystko przy dobrej herbacie i blasku świec...

Toż to skandal ta reklama...

pochmurnaaa

Jak można zachwycać się matką, która ślęczy po nocach nad maszyną do szycia, by stworzyć dla swojej córeczki strój idealny, a ta zamiast docenić trud matczynej harówki na wszystko kręci nosem?

Jak można zachwycać się matką, która wypruwa sobie żyły zamiast po prostu zapytać córkę, jaki strój chciałaby dostać?

Jak można zachwycać się promowaniem przekonania, że nie warto się starać, bo i tak wszystko można kupić w Internecie?

No właśnie, jak?

Dziś kilka słów o wzbudzającej ostatnio spore kontrowersje nowej reklamie Allegro. Kto jeszcze nie widział link:

https://www.youtube.com/watch?v=Y2IB1_N5I-4

a

Nieprzypadkowo napisałam na początku to, co napisałam. Parę dni temu natknęłam się na Fecabooku zupełnie przypadkiem na tę reklamę. Obejrzałam i od razu udostępniłam na swojej tablicy. Zdobyła wyjątkowo dużo lików. Tego samego dnia bezcelowo przeglądając stronę główną tego samego portalu natknęłam się na post jednej z blogerek, której fanpage od niedawna obserwuję. Napisała ona tam mniej więcej te same słowa, które ja na początku, puentując, że nowa reklama Allegro jest ZŁA.  No cóż, według mnie nie do końca.

Nie sięgając daleko pamięcią przypomnijmy sobie świąteczną reklamę Allegro z uroczym dziadkiem, który dzięki sklepowi internetowemu może nauczyć się języka i porozumieć ze swoją anglojęzyczną wnuczką. O czym dowiadujemy się z tego spotu? O tym, że gdyby nie zakupy on-line dziadek nie nauczyłby się angielskiego? O tym, że samodzielna nauka, bez profesjonalnego zestawu słuchawkowego nie przynosi efektów? O tym, że nie warto się starać, bo i tak wszystko można kupić? NIE.

Myślę, że twórcy tej reklamy, chcieli stworzyć coś, co poruszy, wzruszy, przyciągnie uwagę, a przede wszystkim zostanie w pamięci. To jest nadrzędny cel każdej reklamy. Im więcej ludzi ją zapamięta, tym lepiej. Im większej grupie odbiorców przypadnie do gustu, tym więcej ludzi ją zobaczy. A gdy im się spodoba, przy najbliższej nadarzającej się okazji szybciutko pobiegną do komputerów i zakupią potrzebne przedmioty on-line.

No dobrze, zastanówmy się przez moment. Ta reklama nie jest skierowana do dzieci, tylko do dorosłych ludzi. Nawet jeśli oglądają ją dzieci, zobaczą w niej tylko historyjkę o przygotowaniach do balu przebierańców. My dorośli oglądając tę reklamę mamy swoje rozumy. Nie malutkie rozumki, jak Kubuś Puchatek, tylko rozumy, którymi przynajmniej większość z nas potrafi się bez problemu posługiwać. Gdy już się tak zadzieje (że myślimy), to potrafimy rozróżnić, co jest fikcją, a co prawdziwym życiem. Dzięki temu odróżniamy też dobro od zła i fasolkę od groszku. Wiemy więc, że w życiu nie należy kierować się tym, co mówi nam reklama, a obraz świata w niej przedstawiony nie służy pokazaniu nam, jak mamy żyć, tylko SPRZEDAŻY PRODUKTU.

W takim razie, czy ta reklama pokazuje matkę zaharowującą się dla dziecka, które tego nie docenia i nie potrafi wyartykułować, o co mu chodzi? Czy ta reklama jest o tym, że nie warto się starać, bo i tak konsumpcjonizm wyprze wszystkie nasze starania? NIE, NIE, NIE!

To jest tylko reklama, ma nas zachęcić do skorzystania z usług serwisu, by oszczędzić czas, pieniądze. By ta biedna matka, zamiast ślęczeć nad maszyną poświęciła zaoszczędzony czas córce i mogła jej dać dokładnie to, o czym mała marzy.

Pragnę zwrócić waszą uwagę, jak pięknie kończy się ta reklama. Córka chce być taka, jak matka. I to jest wartość, która płynie z tego przekazu. Wartość, którą przede wszystkim powinniśmy tutaj dostrzec.

To jest taki mój apel, który do Was kieruję, drodzy odbiory mediów masowego przekazu. Oglądajcie, komentujcie, wzruszajcie się i śmiejcie, denerwujcie i krytykujcie, ale przede wszystkim, bądźcie racjonalni i zawsze, kiedy to możliwe starajcie się widzieć dwie strony medalu.

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • komak88

    Mi się osobiście bardzo podoba ta reklama :)

© Z głową w... chmurkach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci