Menu

Z głową w... chmurkach

Listy, książki, filmy, przemyślenia... a wszystko przy dobrej herbacie i blasku świec...

Gdy brakuje tematu do listu

pochmurnaaa

Udało się. Po długich godzinach żmudnych poszukiwań, selekcji, niecierpliwego oczekiwania na twierdzącą odpowiedź znalazłeś penpala. Adresy podane, piszesz pierwszy list. Jeśli to jeszcze przed Tobą, coś na ten temat znajdziesz tutaj http://zglowawchmurkach.blox.pl/2017/02/Jak-zaczac-pierwszy-list.html. Załóżmy jednak, że pierwszy list masz już za sobą, więc dobrze wiesz, że to nic trudnego. Przedstawiłeś się, napisałeś parę słów o sobie. Twój adresat wie gdzie mieszkasz, co lubisz robić, czym się zajmujesz, jakie są twoje pasje. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, oboje wiemy, że to łatwe. Pierwsze listy aż kipią od informacji. Otwiera się je z wypiekami na twarzy, chłonie, jak gąbka wszystkie nowe informacje. Pytania i tematy do nowych wątków same cisną się do głowy.

Wiecie już o sobie naprawdę dużo. Podstawowe informacje zostały podane, macie już jakieś pole do rozmowy. Każdy z was wie, co ta druga osoba lubi, jakich informacji oczekuje, co ją zainteresuje. Starasz się dobierać tematy tak, by osoba z którą piszesz się nie zanudziła. Wiadomo, każdy z nas bardziej lub mniej świadomie, chce być dobrze odebrany. W liście jesteśmy pozbawieni możliwości standardowej autoprezentacji. Naszym jedynym narzędziem są słowa. Należy dobrać je tak, by adresat to kupił. W tych początkowych listach chcemy pokazać się z jak najlepszej strony. Niby nie ma w tym nic złego, ale pamiętajcie, żeby nie przesadzać, bo w odróżnieniu od słów wypowiadanych, te na papierze zostają na dłużej. Jeśli będziecie kręcić prędzej, czy później sprawa wyjdzie na jaw, a wtedy możecie nawet stracić swojego penpala. Czy to koniec świata? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć już wkrótce.

Mija pierwszy miesiąc znajomości. Przy dobrych wiatrach wymieniliście już dwa, trzy listy. Pewnego ranka w skrzynce znajdujesz kolejny list. Czytasz i siadasz do pióra, by jak najszybciej odpowiedzieć, ale tu pojawia się problem. O czym mam pisać? Nie masz pomysłu, w głowie pustka. Zupełnie nie możesz znaleźć tematu do rozmowy. Co wtedy zrobić? Na taki kryzys mam kilka lepszych lub gorszych sposobów.

#1 Zrób sobie przerwę od pisania

Penpal też człowiek. Można mieć gorszy dzień, być chorym, czy zapracowanym. Jeśli nie masz czasu lub weny nie pisz. Lepiej zrobić sobie kilka dni przerwy niż pisać w pośpiechu. Nic dobrego nie wyniknie z listu pisanego na kolanie w piętnaście minut. Czasami ta przerwa może potrwać dłużej, jeśli się martwisz, jak odbierze to adresat uprzedź go, że tym razem będzie musiał poczekać troszkę dłużej. Gdy już zdecydujesz się na przerwę…

1743

#2 Zapisuj wszystkie pomysły na karteczkach

Często mam tak, że podczas robienia różnych domowych, codziennych czynności coś mi się przypomina lub, gdy jestem świadkiem jakiejś sytuacji myślę sobie „o muszę napisać o tym X”. Zawsze wtedy taki pomysł zapisuję na małych karteczkach, żeby nie zapomnieć. Jeśli zastosujecie te metodę możecie być pewni, że nigdy nie będziecie mieć problemu z brakiem tematu do listu. Czasami trudno jest po prostu usiąść i napisać, wcześniej spisane punkty okazują się bardzo pomocne.

images

#3 Kartka z pamiętnika

Brzmi jak wypracowanie szkole? Nic bardziej mylnego. Jeśli nie macie pomysłu na ciekawy temat do rozmowy, po prostu opiszcie swój dzień, tydzień. Przecież nie zawsze muszą być fajerwerki. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak ciekawe jest czyjeś życie, bo inne od naszego. Lubię rozmawiać o pasjach i ciekawych rzeczach, ale najbardziej lubię listy, które mówią o codzienności.

kolysanka2kartkazpamietnika

#4 Listy tematyczne

Możecie z góry ustalić listę tematów, które będziecie poruszać w listach i konsekwentnie się tego trzymać. Dla przykładu w maju wasze listy mogą dotyczyć tylko tego jak spędzacie wolne czas, w czerwcu wspomnień ze szkoły i szkolnego życia, a w lipcu wspomnień z wakacji, waszych planów i najchętniej odwiedzanych miejsc. W ten sposób możecie rozpisać plan na cały rok, a wtedy z pewnością unikniecie kryzysów pisarskich.

websitelayoutwireframeideassketchedonpaperpicjumbocom1024x683

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie odkryłam tu Ameryki i pewnie większość z was właśnie w taki sposób radzi sobie z kryzysami. Jednak sama dobrze wiem, że gdy brakuje weny w desperacji do głowy nie przychodzą absolutnie żadne pomysły. Mam zatem nadzieję, że tym wpisem pomogę komuś w potrzebie.

Jest jeszcze jeden ciekawy sposób, choć według mnie może on stanowić raczej dodatek do już napisanego listu. Co to takiego? Wpis na ten temat wkrótce pojawi się na blogu. Tak że bądźcie czujni.

 

 

© Z głową w... chmurkach
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci